Biegnij po zdrowie

jak zaczac biegac

Bieganie

to coś co pokochałam całym sercem, ale dopiero z czasem. Postanowiłam Wam opowiedzieć od czego to się zaczęło i jak może stać się sportem dla każdego. Mam koleżanki, które biegają same, w grupach, w maratonach. Dla mnie jeszcze kilka miesięcy temu już samo słowo bieganie miało jedno skojarzenie NIE, to nie dla mnie. Mam słabą kondycję, szybko łapię zadyszkę nie nie i jeszcze raz Nie. Ja wolałam ćwiczyć 3 razy w tygodniu z trenerem personalnym Ewą Chodakowską. Ewentualnie jeździć na rowerze. Któregoś słonecznego dnia natknęłam się na artykuł o tym jak zacząć biegać. Pomyślałam, że może warto spróbować.

Kupiłam więc buty namówiłam tatę i przebiegłam 3 kilometry. Następny tydzień to był koszmar ból łydek, nóg. Zejście ze schodów było wyzwaniem. Ale kto jak kto, ja się tak łatwo nie poddaje. Los zrobił mi jednak psikusa, a raczej moja córeczka i w ciąży musiałam zrobić przerwę na bieganie. Po narodzinach mojej kropeczki Juleczki pomyślałam, że szkoda tych butów by stały w szafie.

Jeszcze raz spróbuje i najwyżej jak nie dam rady odpuszczę z czystym sumieniem ten sport. Znów przeczytałam artykuł http://bieganie.natemat.pl/5617,jak-zaczac-biegac-bieganie-bez-wypluwania-pluc-czyli-przewodnik-poczatkujacego-biegacza i rozpoczęłam moją biegową przygodę. Stosowałam się do wskazówek z artykułu (tj. marsz połączony z biegiem, tempo odpowiednie do prowadzenia konwersacji. Chociaż i tak na początku jest to niemożliwe) i tak pierwszy tydzień biegałam po 10 minut, stopniowo zwiększajac czas biegania do 30 minut.

Pamiętam swój pierwszy bieg przygotowałam się i jak tylko wystawiłam głowę za bramę domu już zastanawiałam się czy jednak nie zawrócić, bo to obciach tak wolno biegać i do tego 10 minut. Nagle zauważyłam kobietę w aucie, pewnie jechała do pracy, musiała mnie ominąć, więc zatrzymała się i bardzo serdecznie się uśmiechnęła. Pamiętam jej uśmiech do dziś był dla mnie bardzo wspierający dał mi siłę by jednak biec, pomyślałam nawet o jakimś znaku mocy kobiet, które zawsze się wspierają. Kolejne dni biegania to walka z zadyszką, potwornym bólem uszu i łydek po treningu.

Biegałam i staram się biegać do dziś co drugi, ewentualnie trzeci dzień. Dopiero po 30 minutach biegania zmierzyłam dystans i okazało się, że było to jakieś 4 km. Po miesiącu biegania byłam zadowolona, że wytrwałam i najważniejsze pokonałam kanapowego lenia. Ponadto to chwila tylko dla mnie bez dzieciaków, czas z ulubioną muzyką i moim natłokiem myśli, a mam ich mega dużo. Okazało się także, że otoczenie moich znajomych bardzo mnie wspiera i motywuje. Dostałam zaproszenie na wspólny bieg I love Bieg Mam, dystans 5 km. To było dla mnie mega wyzwanie, bo przecież nigdy nie biegałam 5 km, a tym bardziej z innymi i do tego w lesie. Postanowiłam spróbować i szczerze ledwo dałam radę, ale dobiegłam do mety.

img_8321

Byłam z siebie mega dumna to mi dało endorfiny do dalszego biegania. Do tego w grupie dziecięcej pobiegł mój synek na dystansie 200 metrów. Zajął pierwsze miejsce, więc mamusia dumna z syneczka, ale i z siebie. Obecnie biegam 6-7 km i narazie to moje maksimum, ale liczę na więcej :). Uwielbiam bieganie za to, że biegam kiedy chcę, gdzie chcę i zawsze mogę je zabrać na wakacje, nad morze, nad jezioro i te widoki:

img_6279
img_8320

Czuję, że bieganie to najlepsza przygoda sportowa, która mnie ostatnio spotkała. Spróbuj może i Ty złapiesz biegowego bakcyla. Napisz mi o tym, ja na pewno będę Ci kibicować.

6 comments

  1. ;) says:

    Super, czekam na kolejne wpisy. Z przyjemnością czyta się Pani bloga,mam nadzieję, że w końcu i mi uda się podnieść z kanapy i złapać biegowego bakcyla 😉 Pozdrawiam.

    • admin says:

      Grunt by zacząć, a potem będzie z górki. Ponadto nie należy się poddawać na wstępie, bo początki niestety są trudne. Ból uszu mi bardzo doskwierał, ale w końcu minął. Będę trzymała kciuki i wysyłam wspierający uśmiech 🙂

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.